Projekt współfinansowany ze środków Unii Europejskiej z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego na lata 2007-2013

Inwestujemy w rozwój Województwa Podkarpackiego

 

Wszystkie tabliczki oznaczono logo szlaku widocznym w lewym górnym rogu tabliczek

Muzeum Historyczne w Sanoku serdecznie zaprasza do wędrówek rowerowych śladami tradycji szlacheckich ziemi sanockiej.
Specjalnie dla turystów i mieszkańców ziemi sanockiej – dzięki wsparciu ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego na lata 2007-2013, Priorytet VI Turystyka i kultura - na zlecenie Muzeum wytyczono i oznakowano szlak turystyczny pn. „Prawem i lewem po ziemi sanockiej”. Główną atrakcją szlaku jest zamek w Sanoku – miejsce wielowiekowych tradycji szlacheckich, obecnie znane ze swoich ekspozycji.
Początek szlaku „Prawem i lewem po ziemi sanockiej” stanowi Rynek w Sanoku. Dalej szlak przebiega przez sanocki zamek i drogami publicznymi przez następujące miejscowości: Trepcza, Dębna, Międzybrodzie, Mrzygłód, Końskie, Krzywe, Dydnia, Krzemienna, Jabłonica Ruska, Niewistka, Wołodź, Siedliska i kończy się w Dąbrówce Starzeńskiej. Łącznie 41 km wyznaczonego i oznakowanego szlaku.
Szlak oznaczony został tabliczkami:

 

Szlak oznaczony został tabliczkamiW niektórych miejscach przebiega on po trasie szlaków : „Architektury Drewnianej”, „Szlaku ikon”, „Śladami Szwejka”, „Nadsańskich umocnień”. W celu odróżnienia od innych szlaków turystycznych wszystkie tabliczki oznaczono logo szlaku widocznym w lewym górnym rogu tabliczek

Na trasie szlaku umieszczono 7 tablic informacyjnych: na Rynku w Sanoku – obok Centrum Informacji Turystycznej, na terenie dziedzińca zamkowego, w Dębnej (punkt widokowy), w Mrzygłodzie (rynek), w Dydni, w Krzemiennej (przeprawa promowa) i w Dąbrówce Starzeńskiej (zakończenie szlaku).

 

 

b_225_0_16777215_00_images_stories_szlaki_mapaszlaku.jpgRynek w Sanoku to pierwsze miejsce na szlaku „Prawem i lewem po ziemi sanockiej”, miejsce odpoczynku i spacerów, którego główną atrakcją jest kościół i klasztor O.O. Franciszków. Franciszkanie obecni są w naszym mieście od XIV wieku, zaś ich historia związana jest z tradycjami i kulturą ziemi sanockiej. Kościół O.O. Franciszkanów odbudowany został w 1606 r. w miejscu średniowiecznej, zniszczonej przez pożar drewnianej świątyni. Odbudowa kościoła odbyła się dzięki fundatorom, z których najhojniejsza okazała się fundacja podkomorzego sanockiego – Piotra Bala. Klasztor O.O. Franciszkanów służył szlachcie sanockiej, która gromadziła się w nim na sejmikach, nie zawsze przebiegających w atmosferze stosownej dla uświęconej ziemi. Pożary nękały kościół i samo miasto jeszcze wielokrotnie, ale to nie jedyne nieszczęścia dotykające Sanok. Miasto padało ofiarą łupieżczych napadów. W annałach zapisał się napad z 1626 r., kiedy to zbójnicy z pobliskiej Odrzechowej zrabowali w naszym mieście armatę, przywiezioną kilka lat wcześniej przez szlachtę sanocką spod Chocimia. Armata znajduje się dziś w zbiorach Muzeum Historycznego w Sanoku i zostanie niebawem udostępniona zwiedzającym w piwnicach istniejącego zamku, które również dzięki wsparciu z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego zostaną osuszone, co umożliwi całoroczną prezentacja muzealnych zabytków.

Zamek w Sanoku stanowił rezydencję starostów sanockich, w tym jako miejsce odbywania sądów grodzkich, gdyż starosta stał na czele takiego sądu. Do jego kompetencji należało rozpatrywanie spraw z tzw. czterech artykułów grodzkich – spraw „gardłowych”: podpalenie, napad na dom szlachcica, rabunek na drodze publicznej i porwanie dziewicy. Pozycję starosty gwarantowało prawo miecza – prawo do egzekucji wyroków wszystkich sądów na terytorium ziemi sanockiej. Dawna zamkowa baszta służyła do wymierzania starościńskiej sprawiedliwości za popełnione przez szlachtę najcięższe przestępstwa, bowiem w czasach „Prawem i lewem” – podczas gdy chłop czy mieszczanin mogli iść na szubienicę za zwykłą kradzież - szlachcic płacił grzywnę i szedł właśnie do wieży. „Szlachcic, który zabił szlachcica bronią sieczną lub obuchową – podlega karze siedzenia na dnie wieży przez rok i 6 tygodni. Szlachcic, który szlachcica gwałtem pojmał, miał być karan jednym rokiem wieży, a nadto tyle siedzieć, jak długo w więzieniu trzymał” (cytat z Łozińskiego „Prawem i lewem po Ziemi Sanockiej” ). Zgodnie z Konstytucją Sejmową z 1588 r. winowajca miał odbywać karę na samym dnie wieży. Nie była to wcale kara łagodna, ale skazani mogli liczyć na rozmaite ulgi i ustępstwa. Zdarzało się, że miast siedzieć w wieży, bawili się wesoło w mieście „rekreacje swawolne i bankiety rozmaite czyniąc”. Bywało i tak, że o skazańca, wbrew prawu, upominała się rodzina – tak jak w 1629 r., kiedy to na sanocki zamek napadł Andrzej Zborowski w sile 500 żołnierzy i 8 dział, uwalniając swego krewniaka – Mikołaja Białoskórskiego.

Po rozbudowie zamku Muzeum planuje wyeksponować zabytki związane z tradycją szlachecką regionu, w tym głównie zabytki militarne. Niemniej jednak już teraz na sanockim zamku obejrzeć można portrety szlacheckie, pochodzące z majątku Załuskich z Iwonicza Zdroju, które Muzeum częściowo zakupiło, a częściowo otrzymało w drodze darowizny, po zawarciu ugody ze spadkobiercami. Członkowie rodziny Załuskich przypomnieli historię swego przodka związanego z zamkiem historią tragiczną. Jan Prosper Załuski – kuchmistrz litewski, starosta zawichojski i chęciński, w 1745 r. został podobno posiekany szablą na terenie sanockiego zamku.

Pierwsze informacje o wsi Dębna pochodzą z 1431 r., kiedy to jej właścicielem był Iwan de Dambna. W końcu XV w. osada została przyłączona do dóbr królewskich, wchodząc w skład Mrzygłodzkiego Starostwa Niegrodowego. Być może monarcha odebrał w ten sposób swoją własność, a być może po prostu kolejni właściciele musieli królowi wieś sprzedać. Drobna szlachta popadała w kłopoty finansowe i zmuszona była do sprzedaży lub oddania za długi swoich dziedziczonych dóbr. Rodziny szlacheckie nie poddawały się jednak i dzierżyły nawet niewielkie grunty, tworząc tzw. zaścianki szlacheckie. Ich mieszkańcy nie mieli poddanych – sami pracowali na roli, ale przysługiwało im prawo głosu na sejmikach szlacheckich. Jedno z większych na ziemi sanockiej skupisk szlachty zaściankowej tworzyły osady w sąsiedztwie Mrzygłodu, zaś najwięcej rodzin mieszkało w Dobrej, stąd drugi człon nazwy tej miejscowości brzmi „Szlachecka”. Płynący nieopodal San wykorzystywany był do żeglugi i transportu towarów, w tym głównie soli pochodzącej z pobliskiej Tyrawy Solnej i choć paranie się handlem nie przysługiwało szlachcicowi – wiele podupadłych fortun mogło się dzięki temu podźwignąć. Najczęściej jednak biedna szlachta nie posiadająca ziemi znajdowała utrzymanie w służbie możniejszym panom. Usługi takie magnaci przyjmowali bardzo chętnie, gdyż posiadanie „szlacheckich dworzan” cieszyło się większym prestiżem niż posiadanie „zwykłej służby”. W Dębnej wartych uwagi jest kilka zabytkowych domów, zaś w pobliskim Międzybrodziu – cerkiew z 1900 r. ufundowana przez Aleksandra Wajcowicza – doktora medycyny i potomka mieszkającej tu szlachty zaściankowej. W świątyni znajduje się portret fundatora.

b_226_0_16777215_00_images_stories_szlaki_mapa.jpgMrzygłód był w czasach staropolskich miastem królewskim, ośrodkiem rozległego Starostwa Niegrodowego, w skład którego wchodziły nie tylko sąsiednie wsie – Dobra, Łodzina, Ulucz czy Dębna, ale i osady odleglejsze jak Turzańsk, Duszatyn, Wola Michowa, a nawet Solina i Ustrzyki Górne. Tutejsi starostwie – w przeciwieństwie do starostów sanockich – nie pełnili żadnych funkcji urzędowych, a jedynie korzystali z dochodów starostwa. Do dyspozycji starostów mrzygłodzkich pozostawał murowany dwór obronny, po którym dziś nie zachował się już niemal żaden ślad. Pożary nękały Mrzygłód i okolice. W 1435 r. toczyło się śledztwo w sprawie podpalenia domów w Tyrawie przez włościan z Hłomczy, Ulucza i Tyrawy Górnej (Solnej). Hłomczanie podobno wiedli prym w dokuczaniu mrzygłodzkim mieszczanom, oskarżani wiele razy nie tylko o podpalenia, ale 

i o drobniejsze przewinienia, jak ucinanie ogonów koniom w Mrzygłodzie. Wszystkie dowiedzione winy skutkowały surowymi karami, o czym przekonał się cieśla Iwan z Tyrawy Solnej powieszony zimą 1657 r. za zrabowanie w Mrzygłodzie koszuli. Za to spalenie całego miasta przez czeladź szlachcica Grudzieńskiego u zarania XVIII w. poszło na karb wojennych czasów. Jakkolwiek mieszkańcy Mrzygłodu byli mieszczanami, to często nosili szlacheckie nazwiska. W Mrzygłodzie warto odwiedzić kościół parafialny pw. Rozesłania Apostołów, pierwotnie gotycki, wzniesiony w XV stuleciu, w kolejnych wiekach wielokrotnie przebudowywany.

b_225_0_16777215_00_images_stories_szlaki_trasa_.jpg

W 1361 król Kazimierz Wielki nadał braciom Piotrowi i Pawłowi z Węgier, za oddane mu wielkie zasługi , miejsca puste – Dydnię i Temeszów położone nad potokami o tych samych nazwach. Paweł stał się założycielem wsi Dydnia oraz protoplastą rodu Dydyńskich. Jego potomkowie ufundowali tu parafię wzmiankowaną w XV w. Sam Paweł wzniósł drewniany kościół stojący w Dydni do 1873 r., zastąpiony istniejącą do dziś neogotycką świątynią. Dydyńscy z Dydni, Krzemiennej, Temeszowa i Niewistki należeli do rodzin szczególnie związanych z ziemią sanocką . Najsłynniejszym przedstawicielem tej rodziny był Jacek Dydyński z Niewistki – specjalista od organizowania zajazdów i dostarczania szabel. W kierowanych przez niego oddziałach znajdowało się szlachtę , hajduków, Kozaków, Serbów, Tatarów, a nawet chłopstwo uzbrojone w kosy. Dydyński został skazany na 6 tygodni wieży, a życie swe zakończył niczym bohater Sienkiewicza – zaciągnąwszy się do jednej z chorągwi pospolitego ruszenia, zginął na polu chwały w bitwie pod Zborowem w 1649 r. W Dydni warto zwiedzić kościół parafialny pw. Michała Archanioła i św. Anny konsekrowany w 1882 r. , podziwiając we wnętrzu wiele elementów „starej świątyni”, zespół dworsko-parkowy z XIX w.
Krzemienna powstała w dobrach rodu Dydyńskich, a pierwsze informacje na jej temat pochodzą z 1455 r. Sama miejscowość była bardziej związana ze spławianiem drewna z lasów szlacheckich i królewskich oraz produktów pochodnych, które trafiały do portów flisackich w Krzeszowie, Ulanowej i dalej – już Wisłą – do portu w Gdańsku. Do trudnej pracy flisackiej wykorzystywano chłopów w ramach pracy pańszczyźnianej. Gospodarka w dobrach szlacheckich miała zbyt często charakter rabunkowy: marnowanie lasów, niszczenie puszcz nieprzebranych, rzucanie na targi zagraniczne po najgorszych cenach najkosztowniejszego materiału, wypalanie pożarów w barbarzyński sposób.
W Krzemiennej warto zwiedzić dawną cerkiew greckokatolicką pw. Wprowadzenia Matki Boskiej do Świątyni z 1867 r., która obecnie pełni rolę kościoła rzymskokatolickiego. We wnętrzu znajduje się epitafium Ignacego Dydyńskiego.
Pierwsze wzmianki o Dąbrówce Starzeńskiej pochodzą z 1436 r. Osada wchodziła wówczas w skład dóbr dynowskich rodu Kmitów. W XVI w. pozostawała w rękach Tarnowskich, a w 1546 r. trafiła w ręce Stadnickich. Stanisław Stadnicki znany jako „Diabeł Łańcucki” rozpoczął tu budowę zamku, ale na stałe osiadł w Krzemiennej dopiero jego syn – też Stanisław – nie bez racji nazywany „diablątkiem”. Stadnicki (junior) , sprzedawszy Łańcut Lubomirskim – przeniósł się w 1626 r. do Krzemiennej. Mimo młodego wieku wyjątkowo był biegły w wojowaniu. Szczególnie dał się we znaki sąsiadom z Dynowa i Siedlisk – Stanisławowi Wapowskiemu – kasztelanowi przemyskiemu, któremu wyrządził wielką szkodę zmieniając za pomocą tam – bieg Sanu tak, że woda zalała kasztelanowi grunty w Nozdrzcu. Postacią Stadnickiego – juniora zainteresował się poeta Wacław Potocki, który z okazji trzeciego małżeństwa Stadnickiego ułożył wiersz o wymownym charakterze: Z trzecią się żeni dziewką, ksiądz go wodą kropił, bo już jedną zadusił, a drugą utopił. Po Stadnickich Krzemienną władały nie mniej znane rodziny, m. in. Zebrzydowskich, Opalińskich, Czartoryskich, Ogińskich i wreszcie Starzeńskich, którzy nadali zamkowi ostateczny kształt, a Dąbrówce dodatkowy człon nazwy. Warto zwiedzić w Krzemiennej ruiny zamku Stadnickich i Starzeńskich. W przyzamkowym parku stoi neoromańska kaplica, wzniesiona w końcu XIX w. przez Starzeńskich w miejscu, gdzie znajdował się grób kasztelana przemyskiego , jak i podkomorzego przemyskiego Andrzeja Wapowskiego z Dynowa. Zginął on w lutym 1574 r. na Wawelu w czasie uroczystości koronacyjnych Henryka Walezego próbując załagodzić kłótnię pomiędzy dworzaninem Jana Tęczyńskiego Karwatem, a Samuelem Zborowskim. Wapowski został uderzony przez Zborowskiego czekanem w głowę i od tego ciosu zmarł. Samuel Zborowski był rodzonym bratem matki Stanisława Stadnickiego zwanego ”Diabłem Łańcuckim” . Zborowski został skazany za morderstwo i obrazę majestatu królewskiego na banicję, uszedł z kraju, ale został ujęty po 10 latach na rozkaz kanclerza Jana Zamoyskiego, osadzony w wieży na Wawelu, a następnie na dziedzińcu wawelskim stracony. Jego egzekucja, jakkolwiek dokonana w zgodzie z prawem, była wyjątkiem na tle szlacheckiej bezkarności i stała się symbolem nadużycia władzy.
Zapraszamy do odwiedzenia szlaku „Prawem i lewem po ziemi sanockiej”. Wspomniane historie tradycji szlacheckich upamiętniono na 7 tablicach, w 7 wymienionych miejscowościach.

 

Information

Ladies and Gentlemen,
We would like to inform you that on April 15 and 22 this year (on Mondays) the exhibitions of the Historical Museum in Sanok will be closed. We apologize for inconveniences.

 

Opening hours:

16 April to 15 November

Mon 8am - 12pm
other days of the week 9am - 5pm

 

16 November to 15 April

Mon 8am  - 12pm
Tues - Fri 9am - 4pm
Sat - Sun 9am - 3pm

 

Tickets:
Regular fee – 28 PLN
Reduced fee – 18 PLN
Family 2+1 – 69 PLN
Family 2+2 – 84 PLN
Family 2+3 and more – 95 PLN
Ticket for 1 temporary exhibition (for people who do not visit permanent exhibitions) – PLN 5
Audio Guide – 12 PLN

here is the instruction manual for the audioguide...

Guided tour in Polish – 80 PLN
(1 guide can guide a group of up to 25 people)

Guided tour in English, French or German is available for ordering at the ticket office or by phone + 48 13 46 306 09, ext. 35, fare – 100 PLN
All reservations e-mail: rezerwacja.mhs@interia.pl

© The Historical Museum in Sanok is the exclusive owner of copyrights of Zdzisław Beksiński's works 

We recommend

shop

 

Events